Londyn to dla mnie taka Warszawa razy... miliard albo i więcej. Praktycznie cały nasz spacer po stolicy spędziliśmy przeciskając się między tłumem turystów, studentów i mieszkańców. Do tego trafiliśmy na jakąś gigantyczną demonstrację pod Big Benem, więc pierwsze chwile w stolicy Zjednoczonego Królestwa nie były zbyt przyjemne. Im jednak bardziej zbliżaliśmy się w okolice Buckingham Palace, tym spokojniej robiło się wokół nas i można było wziąć głębszy oddech.
Zdjęcia Londynu widzieliście już pewnie nieskończoną ilość razy, ale i tak zapraszam do spojrzenia na Londynek Zdrój oczami Izy Wu (i Parentsów Be :)).
W tle fontanna ku pamięci Księżnej Diany, na terenie Hyde Park
Royal Albert Hall
Dopiero na sam koniec naszej wycieczki, kiedy już opuszczaliśmy Londyn w ciepłym autokarze, deszcz postanowił nam przypomnieć, gdzie jesteśmy i żebyśmy docenili, że przez cały dzień się powstrzymywał przed atakiem :)
A dzisiaj w ramach bonusu muzycznego, mój ukochany zespół, który pochodzi właśnie z Londynu. Na jesienną pluchę:





















Widzę, że zwiedzanie było naprawdę bardzo intensywne, bo naprawdę dużo widzieliście w tak krótkim czasie. Ach...ja mam sentyment do tego miasta i zazdroszczę Ci, że mogłaś choć trochę poczuć jego atmosferę. To jest metropolia, ale kompletnie przeze mnie nie kojarzona z Warszawą mimo, że bilion razy większa - zupełnie inny klimat niż w Warszawie mimo, że są tam tłumy ludzi.
OdpowiedzUsuńJak byliśmy pod Big Benem 4 lata temu to też ktoś protestował i koczował w namiotach. My z kolei trafiliśmy pierwszego dnia pobytu w Londynie na Trafalgar Square na kibicowski pochód... Polaków - ach nasi cudowni rodacy:)
Ps. Fajne ujęcia niektórych miejsc udało Ci się złapać aparatem
Kami
Zrobiliśmy z rodzicami małe podsumowanie trasy i wyszło nam, że w osiem godzin przedreptaliśmy ponad 20km! I chyba bardziej zmęczył nas tłum ludzi, niż pokonany dystans, bo następnego dnia jakby nigdy nic, moi rodzice wyprzedzili mnie w biegu do pociągu do Yorku! :)
OdpowiedzUsuń