niedziela, 28 października 2012

To ostatnia niedziela...


... na wyspie, więc trzeba było ją uczcić z brytyjskim akcentem i to nie byle jakim!
Właśnie wróciłam z kina, gdzie spędziłam dwie godziny w towarzystwie agenta 007. Muszę przyznać, że Skyfall naprawdę mi się podobał. Nie zapierał tchu, ale nie czuję się rozczarowana. Duża dawka akcji już od samego początku, dialogi pełne brytyjskiego poczucia humoru, a do tego Bond przemykał przez te same ulice Londynu, które jeszcze niedawno sama przemierzałam (nieco wolniej) z rodzicami.
Odniosłam jednak wrażenie, że tym razem to nie James Bond był głównym bohaterem. Można powiedzieć, że Javier Bardem, grający czarny charakter w Skyfall, skradł nieco show Craig`owi. Był po prostu genialny!

Z całego filmu najbardziej urzekły mnie sceny związane z Szanghajem. Coś niesamowitego, cała ta gra kolorów, świateł... I James Bond płynący łodzią wprost do paszczy papierowego smoka w otoczeniu setek lampionów na wodzie... Po prostu cudo!

tutaj możecie posłuchać muzyki, która została wykorzystana w scenie ze smokiem i lampionami. Powinnam wrzucić sztandarowy przebój Adele, ale był puszczany w tutejszych stacjach radiowych tyle razy, że skutecznie mi go obrzydzono. Jeśli się wsłuchacie i tak dostrzeżecie nawiązania do motywu przewodniego filmu.

Czasami nie rozumiałam niektórych wymian zdań, ale zauważyłam, że tymczasowe mieszkanie u Anglików i obcowanie z angielskim na co dzień sprawiło, że i tak radzę sobie zdecydowanie lepiej niż dwa miesiące temu.

Dwa miesiące temu... Jej, jak ten czas leci... A teraz przede mną ostatni poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek i... wracam! :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz