niedziela, 14 października 2012

Saltaire-Bingley-Cullingworth-Saltaire

Po przestudiowaniu mapy wyspy i stwierdzeniu, że to, co mogliśmy zwiedzić autem jest już zwiedzone albo leży za daleko, by udać się tam na jeden dzień, zdecydowaliśmy się na sobotni spacer po okolicy.  Spędziliśmy sześć godzin na nogach, odkrywając uroki miejsc, które znajdują się tak blisko.

Po dotarciu do miasteczka Bingley, które znajduje się na zachód od Shipley, ruszyliśmy na pobliskie pagórki, na których ukrył się park St. Ives.

W tle widać Bingley, a kawałek w prawo, już za zielonym pagórkiem znajduje się Shipley.





Przez jakąś godzinę lub dłużej próbowaliśmy dotrzeć do Lady Blantyre`s Rock, miejsca, które znalazłam w Internecie i które wydało mi się warte zobaczenia, ale jak na złość nie mogliśmy tam trafić. Mam nieodparte wrażenie, że przez cały czas byliśmy bardzo blisko...

W końcu się poddaliśmy i ruszyliśmy do Cullingworth. Po drodze napotkałam na zapomnianą budkę telefoniczną:
























A to już Cullingworth, miasteczko, które w lesie skrywa urokliwy wodospad:




Okazało się, że nie musieliśmy jechać aż do Ribblehead, by zobaczyć niezwykły wiadukt kolejowy (chociaż tam jest największy).  Tak naprawdę, w naszej okolicy jest pełno takich wiaduktów.


Niestety, ładne widoki wymagają poświęceń...  
 Błotko... na pewno nie ostatnie w tym sezonie ;-)

A jak buty już się poddadzą i stwierdzą, że przechodzą na emeryturę, wykorzystam je tak, jak jeden z mieszkańców Harecroft:


A to wszystko widzieliśmy w bardzo bliskiej okolicy:

https://maps.google.com


Sześć godzin chodzenia po pagórkach dało naszej trójce nieźle w kość. Po dotarciu do Leeds oznajmiłam wszem i wobec, że niedzielę spędzam w łóżku i nigdzie się nie ruszam.

Prawie mi się udało...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz