piątek, 5 października 2012

Dzień "pierwszych" razów

Po raz pierwszy przejechałam się piętrowym autobusem.
Po raz pierwszy mój Mąż leciał samolotem.
Pierwszy raz widziałam taką mgłę w Anglii:



I po raz pierwszy odczułam niepokój związany z pogodą... Dzisiaj w gazecie wyczytałam, że wysepce grozi bliskie spotkanie z Nadine, tropikalnym cyklonem pierwszej kategorii (cokolwiek to znaczy), którego wiatry mogą osiągnąć prędkość nawet do 150km/h... Autor notki rzucił hasło, że w okolicach Walii i na południu kraju spodziewają się opadów deszczu, które mogą potrwać nawet... 30 godzin... Czyżby kolejne powodzie miały być nieuniknione...?

Sprawdźmy to! W sobotę ruszamy na podbój Walii ;-) Miała być Szkocja, ale tam dla odmiany są już nawet minusowe temperatury, więc zamiast Dalekiej Północy - dreszczyk emocji ;-)


1 komentarz:

  1. Jak tam podbój Walii? :):) I jak ten radosny cyklon, bo to już 5ty dzień bez notki, czyżby Cię wywiało spoza zasięgu internetów?
    Pozdrawiam ciepło w te zimne dni !
    PS. Co właściwie znaczy "soukauski", za cholerę nie mogę tego rozszyfrować =P

    OdpowiedzUsuń