Walizka powoli zapełnia się pamiątkami (głównie, nie wiedząc czemu, w płynnej postaci ;-) ) z pobytu w Anglii. Jutro i pojutrze prawdopodobnie posiedzę dłużej w pracy, żeby odpracować "pańszczyznę". W czwartek czeka mnie główne pakowanie, bo w piątek zaraz po pracy wybieram się na Murder Down Under do koleżanki (gra, w której każdy jest podejrzany o morderstwo i trzeba wspólnie ustalić, kto je popełnił. Obowiązują stroje nawiązujące do granej postaci i właśnie kombinuję, skąd tu wytrzasnąć kolorową suknię aż do ziemi ;-) ). Dzisiejszy wieczór jest w zasadzie ostatnim "wolnym", kiedy mogę Was jeszcze pomęczyć moimi wypocinami.
Dzisiaj będzie króciutko, a motywem przewodnim będzie muzyka.
Najbardziej żałuję, że nie udało mi się przemycić ani jednej gitary, czy choćby ukulele. Miałam za to okazję nauczyć się grać na trąbce - to znaczy wydawać bardziej dźwięki niż "pierdzenie". Kolega był tak miły, że nawet nie skomentował obślinionego ustnika :D
Pamiątka z nart we Francji była, więc nie mogło się obyć bez utworu z wyspy na tle jakże malowniczej angielskiej ściany ;-)
Pink Floyd - Wish you were here (cover)
Myślałam, że nie będę odliczać dni do powrotu na pokład, ale jednak to robię. Od dwóch tygodni powstrzymuję się od skrobania na ścianie pionowych kresek ;-)
Wysepka z pewnością będzie miała specjalne miejsce w moim sercu. Cudna zieleń w sierpniu, kolorowa jesień na przełomie września i października... Wszystko jak w Polsce tylko jakby bardziej... soczyste. I te miejsca - urocze, swojskie, magiczne... Do tego nieokiełznana i nieokrzesana pogoda (teraz na przykład za oknem szaleje wichura i deszcz ) - nic, tylko się zanurzyć w bajkowym świecie Anglii i chłonąć jej mikroklimat!
Dziękuję, że towarzyszyliście mi w tej przygodzie. Niby przyjechałam tu do pracy, a przez większość czasu czułam się jak na swoistym turnusie rehabilitacyjnym w górskim sanatorium- spacerki, wycieczki, wieczorki zapoznawcze... :D
Tutaj jak nigdy wcześniej miałam okazję poznać moich kolegów z pracy, zarówno lepiej tych z biura łódzkiego jak i "dopiero co" z Warszawy i Bydgoszczy. Bardzo cenne spotkania, dające głębszy i pełniejszy obraz ludzi, z którymi pracuję.
Będzie co wspominać. Oj, będzie...
A teraz czas pozbierać zabawki i wrócić do kochanego Męża.
Do domu.
Jeszcze 3 dni... Skrobu, skrobu...





