środa, 5 września 2012

Sit down and think of me...



Nie  wiem, czy taki zwyczaj panuje na całej wyspie, czy tylko na terenie Yorkshire, ale mieszkańcy „północy”  mają bardzo piękny sposób na upamiętnienie najbliższych im osób, które już odeszły. 

Mianowicie, stawiają im.. ławki. 

Chyba nic tak idealnie się nie komponuje z angielską zielenią, krajobrazem i urokiem, jak właśnie te ławki. Niektóre są już bardzo stare, inne mają co najwyżej kilka lat. Stawiane są dosłownie wszędzie: na pagórkach, w szczerym polu, w parkach,  nad brzegiem morza, nawet w środku miasta przy ruchliwej ulicy.  Każda ma jakąś dedykację: „Ukochanej żonie”, „Kochanemu mężowi”, „córeczce, która lubiła to miejsce”, „zasłużonemu wolontariuszowi” itp.

To tak, jakby poprzez ten gest chciano powiedzieć:
„ Znajdź czas, by zatrzymać się, napawać się widokiem, pomyśleć chwilę o tych, którzy odeszli i  po prostu być. Tu i teraz. Doceń te bezcenne chwile życia, których my już nie będziemy mieć.”

Nieważne, gdzie jesteś, jak bardzo daleko, wysoko i jak bardzo sam …
Gdy siedzisz na takiej ławce, zawsze masz towarzystwo. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz