Byłam na koncercie BEIRUT!
Już przed 19:00 ustawiliśmy się w kolejce pod O2Academy i dosyć szybko znaleźliśmy się wewnątrz klubu. Zamówiliśmy po piwku i zaczęliśmy odliczanie do godziny "B" :)
Na przystawkę podano DAUGHTER, dziewczynę z niezwykle pięknym głosem w, czasem nostalgicznych, czasem folkowych, kawałkach.
Próbka poniżej:
Daughter - Landfill
Daughter - Candles
W międzyczasie dołączył do nas jeszcze jeden kolega i w trójkę wcisnęliśmy się na sam środek sali, zdobywając jednocześnie najlepsze "miejscówki", bo prawie pod sceną.
I w końcu, o 21:20 na scenę wkroczyli ONI:
Usłyszeć utwory Beirut na żywo - bezcenne!
Sekcja dęta, ukulele, klawisze, gitary, bałkańskie klimaty, perkusista z niepowtarzalną mimiką - to wszystko stworzyło jedyną w swoim rodzaju atmosferę. Nogi same rwały się do niekontrolowanych ruchów, a ręce unosiły się w górę do zabawy z rytmem.Ciało chciało być ciągle w ruchu (co można zauważyć po ostrości niektórych zdjęć ;) ).
Stwierdzam jednak, że co jak co, ale najlepsza jest polska publiczność :) Tutaj ekipa rozkręcała się dosyć długo... A kiedy w końcu im się udało poczuć odpowiedni klimat, koncert się skończył :)
Ta...Ja tu piszu piszu, a zaraz trzeba wstawać do pracy :D
Życzę Wam dobrej nocy, miłego dnia i spełniania marzeń!
A na dobrą noc i jeszcze lepszy poranek: Beirut - Nantes





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz