niedziela, 9 września 2012

LEEDS





Wiem, wiem, to zabrzmi głupio, ale pomimo tego, że mieszkam w Leeds od dwóch tygodni, nie miałam jeszcze czasu na wyjście z domu i zwykłe przespacerowanie się po mieście.. Moje wędrówki ograniczały się do tej pory do wizyt w Tesco i dotarcia na stację.
W ten weekend miałam dużo czasu na nadrobienie zaległości.
Pierwsze wrażenie, jakie odniosłam, przemykając po ulicach Leeds, było: "Jej, ale to miasto jest... ściśnięte". Nowoczesne budynki przytulają się do pozostałościach z poprzednich wieków, do tego jeszcze budowane są centra handlowe, które są wręcz wciskane w każdą wolną przestrzeń. Jest CIASNO. I jednocześnie bardzo ładnie.  

Zresztą, sami zobaczcie:
 

Widok na Leeds od południowej strony (mój apartament mieści się niedaleko tego wysokiego budynku
 z lewej)


 Briggate - coś a`la łódzka Pietryna, królestwo "szopoholików"




A na Briggate są Leeds Arcades - piękne arkady, które nie pozwalają człowiekowi przejść obojętnie.
Coś pięknego.



Świątynia dla każdego. Nieważne, jakiego jesteś wyznania - tutaj wszyscy bogowie mieszkają 
 pod jednym dachem.



 Leeds Town Hall, czyli ratusz









 A to już prawie pod apartamentem.Wspominałam już, że moja okolica jest bardzo... tęczowa? :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz